piątek, 7 lipca 2017

Kamienie

które obszywam koralikami , tak jak zapewne wielu z wam , zawsze się z czymś kojarzą. Tym razem nie ulegało wątpliwości że będzie to bagienko....bagienko takie leśne....na podmokłym terenie w okolicy małej za brodnickiej wsi...
Kilka lat temu , no dobra kilkadziesiąt już, bo będąc szczenięciem takim dość pokaźnym w gabarytach pojechałam do cioci na wakacje. i tam chodziłyśmy z kuzynką i właśnie tam spodobał mi sie kawałek okolicy, który uwieczniłam w wisiorze...
oto i on...

17/2017 Bagienko....



tym samym pozdrawiam Brzozie Polskie za Brodnicą...
Agat i koraliki wdzięcznie się dopasowały do całości. Podobno właścicielka popłakała się dostając od swojej pracownicy taaaaki piękny prezent...

Będąc na kursie musiałam się owym pochwalić... i tu nieskromnie powiem...na ten tych miast byłby nie mój tzn siostry , ten bagnisty , gdyby nie to, że obiecałam uszyć podobny,


18/2017 Zorza polarna...

dla Małgorzaty, dziś kończyłam szyć,  czyli na gorąco zdjęcia pokazane ;)
miał być misz masz kolorów i jest. Agat mnie zachwycił, co prawda jest cięty i widać nierówne boki , jednak to dodaje mu uroku.



Coby jeszcze podkręcić atmosferę kończyłam kolczyki na dziś oczywiście, jako powód odsunięcia nauki na boczny tor....
Pomijając, ze co nieco się wie (tylko co nieco) mam cichą nadzieję, że jakoś zaliczę i będę miała następny etap w karierze zawodowej ukończony.
Przede mną jeszcze następny etap, ale o tym to innym razem...
Pozdrawiam Was serdecznie i trzymajcie za nas kciuki, za nas czyli całą grupę.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz